Icon play
zamknij

teraz
na antenie

Wybierz radio, które chcesz słuchać

Radio kielce
Folk radio

teraz
na antenie

close

Andrzej Piaseczny o Krzysztofie Krawczyku: jedyny i niepowtarzalny

- Nie ma potrzeby, by o Krzyszofie Krawczyku mówić „polski Elvis Presley”, bo jak Elvis, tak Krzysztof był jedyny i niepowtarzalny - tak wspominał zmarłego piosenkarza jego kolega Andrzej „Piasek” Piaseczny.

05.04.2021 22:51
Źródło: PAP

image Andrzej Piaseczny Fot. Wiktor Taszłow / Radio Kielce
Komentarze

W trakcie rozmowy w TVN24 o zmarłym w poniedziałek Krzysztofie Krawczyku, Andrzej Piaseczny wspominał moment, gdy spotkał się z Krawczykiem po raz pierwszy.

- Spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo. To było gdzieś na jakiejś stacji benzynowej. On był w trasie, ja byłem w trasie. Podróżował swoją słynną salonką. Pojęcia nie miałem, że on w niej jest. Tankowałem sobie do samochodu paliwo. Wydaje mi się, że on gdzie mnie tam dostrzegł i wyszedł z samochodu. To było ze 20 lat temu. Kiedy widzi się takiego artystę, to trema zjada człowieka. (...) Chciałem się przedstawić, ale Krzysiek od razu powiedział „co ty młody, człowieku, chodź” i przytulił. On potrafił przytulać - wspominał Piaseczny, który podkreślił, że Krzysztof Krawczyk wobec wielu osób zachowywał się po przyjacielsku i bardzo ciepło.

- Gdy się spotykaliśmy, to Krzysiek był trochę takim „padre”. Ten wizerunek potem pięknie przeniósł na płytę z Bregovicem - takiego Don Kristo - ale mówię o tym dzisiaj z uśmiechem. (...) Kiedy się sięga po te historie i po te momenty, kiedy właśnie przytulał, kiedy potrafił być, a był i jest i na pewno pozostanie nie tylko w głowach tych, którzy go znali, ogromną osobowością muzyczną, ale także taka przytulającą do serca, to trudno się nie uśmiechać - wyjaśniał artysta.

Zdaniem Piaska, Krawczyk miał „piękne, dobre, niezwykłe, genialne życie” i był genialnym artystą. Zaapelował do wydawców muzycznych we wszystkich rozgłośniach radiowych, by dzisiaj przypomnieli słuchaczom piosenki w wykonaniu Krawczyka, którego barwy głosu nie sposób pomylić z jakimkolwiek innym artystą. Jednocześnie zaprotestował przeciwko używania w stosunku do Krawczyka określenia „polski Elvis Presley”.

- Po co mówić o Krzyśku „polski Presley”? Presley był jeden, jedyny. I Krzysiek też był jedyny. Mimo że śpiewał także piosenki Elvisa i jego barwa głosu była faktycznie może odrobinę zbliżona, ale Krzysiek był wyjątkowym człowiekiem. (...) Dziękujemy ci Krzyśku, za to że byłeś, jaki byłeś. Za twój boży dar głosu - niepowtarzalnego, wyjątkowego, absolutnie nie do podrobienia - powiedział Piaseczny.

Odnosząc się do historii życia i twórczości Krawczyka, któremu niektórzy krytycy zarzucali m.in. „granie do kotleta”, Piaseczny ostrzegł przed uproszczeniami w ocenie jego twórczości.

- Droga życia to jest elektrokardiogram. Nie zawsze może być tak, żeby były tylko wyżyny, żeby wszyscy tylko i wyłącznie poklepywali cię po ramieniu i cieszyli z tego, co robisz. Muszą być dołki, muszą być inne momenty życia, które czasem są dla nas odskoczną, a czasem nauczką - powiedział wokalista.

- Wiemy, jakie miał sukcesy, jakie miał ucieczki za ocean, jakie miał powroty, jakie miał romanse z muzyką troszkę łatwiejszą niż nawet ta popowa. Jakie miał genialne powroty i sukcesy i na pewno, jakim był, jest i pozostanie niepowtarzalnym, wyjątkowym człowiekiem. (...) Ja wiem, że spotkamy się Krzyśku (...) I bardzo dziękuję ci za to, że moja droga życiowa mogła przez jakiś fragment być blisko twojej (...) I chociaż dzisiaj jest mi bardzo smutno, to jestem szczęśliwym człowiekiem, bo spotykam takich ludzi, jak Krzysztof Krawczyk i mogłem być na orbicie jego słońca - powiedział Piaseczny.

icon-tag

Tagi do tego wpisu

Andrzej Piaseczny