Kiedyś centralne miejsce Małopolski. To tutaj św. Kinga składała śluby czystości.

Wspaniała przyroda, niesamowite historie i ludzie, którzy swój los połączyli z Wisłą. Na stronie radio.kielce.pl prezentujemy fotograficzny cykl, w którym co sobotę przedstawiamy kolejne odcinki, którymi królowa polskich rzek wyznacza granice ziemi świętokrzyskiej. Dzisiaj zapraszamy do fotograficznej podróży od Nowego Korczyna do ujścia Nidy.

Gdy Wisła łączy się z Dunajcem w Opatowcu na wodzie widać jeszcze przez wiele kilometrów dwa odrębne nurty. Jeden zielonkawy i mętny to woda płynąca Wisłą od Krakowa, drugim niebieskawym i znacznie czystszym, bliżej małopolskiego brzegu płynie woda z Dunajca. Oba nurty mieszają się w jeden w okolicy promu łączącego Nowy Korczyn i Borusową, a właściwie drogę krajową nr 79 z drogą wojewódzką w kierunku Żabna i Tarnowa.

Sam Nowy Korczyn, nazywany dawniej Nowym Miastem Korczynem odsunięty jest od rzeki o ponad kilometr i oddzielony od niej jeszcze korytem Nidy. Kiedy książę Bolesław Wstydliwy decydował się lokować w tym miejscu w 1258 roku miasto na prawie niemieckim ta lokalizacja, zabezpieczająca podwójnie przed najazdami tatarskimi, była wyjątkowym atutem, który sprawił, że miasto stało się na długie lata siedzibą książęcego dworu.

Ks. dr Andrzej Kwaśniewski od kilku lat podejmuje działania, które mają przybliżyć ten okres i odnowić kult świętej Kingi – żony Bolesława Wstydliwego, która właśnie w Nowym Korczynie złożyła swoje śluby czystości. – To był przejaw duchowości franciszkańskiej, przywiezionej wraz z księżną z węgierskiej Budy, a jednocześnie próba naśladowania wzoru małżeństwa ustanowionego przez św. Józefa i Maryi – mówi duchowny w rozmowie z Radiem Kielce.

Ks. dr Andrzej Kwaśniewski w kościele św. Stanisława w Nowym Korczynie - fot. Jarosław Kubalski/ Radio Kielce

Żywot św. Kingi znany jest dzięki pracy Jana Długosza, kolejnego słynnego mieszkańca Nowego Korczyna. Do dzisiaj przy rynku miejscowości stoi kamieniczka określana mianem Domu Długosza. Wybitny polski historyk w nim jednak nie mieszkał, docierał jednak w to miejsce codziennie w latach swojej młodości z nieistniejącego już zamku, usytuowanego między Wisłą a Nidą. To tam bowiem mieszkał jako syn starosty korczyńskiego, opiekującego się dobrami króla Władysława Jagiełły. Na rynku zaś uczęszczał do przyparafialnej szkoły. I to właśnie jej pozostałości nazywane są obecnie Domem Długosza.

Tzw. Dom Długosza w Nowym Korczynie - fot. Włodzimierz Batóg/ Radio Kielce

W okresie Jagiellonów zakupione w Korczynie zboże spławiane było Wisłą do Gdańska. W tętniącym życiem mieście powstawały liczne spichlerze. Posiadało ono także własną wagę ze specjalną, uznawaną w całej Polsce, miarą nowokorczyńską.

Obecnie z tej chlubnej przeszłości nie pozostało wiele. Na Wiśle, poza przeprawą promową w kierunku Borusowej zobaczyć można, i to niecodziennie, barki z koparkami wydobywającymi z rzeki piasek i żwir. Pływający na takiej barce kapitan żeglugi Wojciech Muzyk przyznaje, że wiślański piasek jest bardziej szklisty i ma lepsze cechy niż surowiec wydobywany na lądzie, niemniej ruch w interesie, tym bardziej przy niskim stanie wody, nie jest duży.

Kapitan żeglugi śródlądowej Wojciech Muzyk pływający na pogłębiarce na Wiśle - fot. Jarosław Kubalski/ Radio Kielce

Znacznie lepiej na promie. Decyzja o zwolnieniu kierowców z opłat za przeprawę sprawiła, że mimo iż trzeba poczekać kilkanaście minut na swoją kolejkę, chętnych nie brakuje.Feliks Bigos, który promami kieruje już ponad 15 lat, tęskni za czasem, kiedy przeprawa musiała być przemyślaną decyzją.

Kapitan żeglugi śródlądowej Feliks Bigos na promie Nowy Korczyn - Borusowa

Za kilka lat sytuacja się zmieni, a przeprawa promowa także odejdzie do historii. Przygotowywana jest bowiem budowa mostu przez Wisłę w Nowym Korczynie. Prace planistyczne już trwają, budzą wciąż emocje mieszkańców, obawiających się, że przebieg drogi zamknie ich w razie powodzi między rzekami Nidą i Wisłą.

Mieszkańcy Podzamcza podtrzymują protest przeciwko jednemu z wariantów budowy obwodnicy Nowego Korczyna, prowadzącej w kierunku planowanego mostu na Wiśle - fot. Włodzimierz Batóg/ Radio Kielce

Ostatni raz taka powódź miała miejsce w 2010 roku.

                 

 

 

Autorzy